Dzień 1

Słowo na początek dnia

Kochani,
idziemy dziś jak uczniowie z Emaus. Oni też byli w drodze. Szli, rozmawiali, nieśli w sercu swoje pytania, rozczarowania, nadzieje i ból. A Jezus przyszedł właśnie do nich – nie wtedy, gdy siedzieli spokojnie w świątyni, ale wtedy, gdy byli w drodze.

I może to jest pierwsze pytanie tego dnia:

z czym ja dziś naprawdę wyruszam?

Nie tylko co mam w plecaku. Nie tylko ile mam wody i czy dobrze zapiąłem buty. Ale co mam w sercu? Co dziś niosę? Jakie intencje? Jakie zmęczenie? Jakie zranienie? Jaką wdzięczność? Jakie pytania? Jaką tęsknotę? A może jakąś cichą nadzieję, że ta pielgrzymka coś we mnie poruszy?

Może ktoś niesie dziś dziecko, wnuka, męża, żonę, rodziców. Może ktoś niesie chorobę. Może ktoś niesie niepokój o przyszłość. Może ktoś niesie żal do kogoś. Może ktoś niesie pragnienie, żeby znowu się modlić tak naprawdę. A może ktoś niesie wielkie dziękuję.

Dobrze jest to dziś nazwać. Nie trzeba głośno. Wystarczy w sercu. Powiedz Jezusowi:
Panie, z tym idę. To dziś niosę. To jest moje Emaus. To jest moja droga.

Bo pielgrzymka nie zaczyna się od kilometra. Pielgrzymka zaczyna się od prawdy.

Od tego, że staję przed Bogiem taki, jaki jestem.

Nie udaję mocniejszego, pobożniejszego, spokojniejszego, bardziej poukładanego.

Po prostu idę. Z tym wszystkim, co mam.

A Jezus nie brzydzi się naszą drogą. Nie boi się naszego chaosu. Nie odchodzi od naszego zmęczenia. On właśnie po to przychodzi – żeby iść obok.

Dlatego teraz, przez chwilę, w ciszy serca odpowiedz sobie:

  • Z czym wyruszam?
  • Co dziś najbardziej niosę?
  • O co najbardziej chcę prosić?
  • Co najbardziej chcę oddać Jezusowi?

I powiedz Mu po prostu:

„Jezu, idź dziś ze mną w tym wszystkim, co niosę.”