Droga Krzyżowa
Wstęp
Dzisiaj pragniemy wejść na drogę Męki naszego Pana Jezusa Chrystusa. Nie jako dalecy obserwatorzy wydarzeń sprzed dwóch tysięcy lat, ale jako uczestnicy tej drogi. Przy każdej stacji spróbujemy spojrzeć oczami tych, którzy spotkali Jezusa na Jego krzyżowej drodze: Piłata, Maryi, Szymona, Weroniki, żołnierzy i uczniów. W ich postawach odnajdziemy nasze własne wybory, lęki, upadki, nadzieje i pragnienia.
Niech przewodnikiem na tej drodze będzie święty Franciszek z Asyżu, który całym swoim życiem ukochał Chrystusa ubogiego i ukrzyżowanego. Prośmy, aby pomógł nam nie tylko rozważać Mękę Pana, ale także odkrywać jej sens w codzienności naszego życia.
Panie Jezu, otwórz nasze serca na Twoją miłość. Pozwól nam odnaleźć siebie w wydarzeniach tej drogi i uczynić kolejny krok ku Tobie.
I. Pan Jezus na śmierć skazany
Stań się na chwilę Piłatem. Widzisz rozjuszony tłum wołający „ukrzyżuj go!”. Słyszysz każdy krzyk osobno wyrywający się z wściekłością. Serce Ci drży na myśl o tej trudnej decyzji. Dobrze wiesz co jest dobre a co złe, przecież wybór jest tak oczywisty. A jednak robisz dokładnie odwrotnie. Ale przecież to nie twoja wina, przecież nie mogłeś inaczej, to ten tłum jest winny! Ja umywam ręce….
Ile razy przechodząc obok potrzebujących, umywałeś ręce? Ile razy mówiłeś, że to przecież nie od Ciebie zależy? Ile razy tłum decydował za Ciebie?
Święty Franciszku, który nie bałeś się iść pod prąd i zawsze wybierałeś Ewangelię Chrystusa, wypraszaj nam odwagę stawania po stronie dobra, nawet gdy tłum myśli inaczej. Pomóż nam nie umywać rąk od odpowiedzialności za drugiego człowieka, ale z miłością wypełniać wolę Ojca. Amen.
II. Pan Jezus bierze krzyż na swoje ramiona
Stań się na chwilę Jezusem biorącym na ramiona krzyż. Czujesz ciężar drzewa wbijającego się w twoje barki, widzisz jak krzyż jest wielki i jak daleka droga czeka cię na Golgotę. Myślisz teraz o tym, że ten krzyż masz dźwigać za kogoś, za wszystkich, za całą ludzkość. Czujesz w sobie głęboką radość służby. Tego, że wszystko ma sens, gdy robimy to dla kogoś.
Ile razy byłeś wściekły, że znowu kogoś wyręczasz? Ile razy znajdowałeś prawdziwą radość w służeniu drugiemu człowiekowi? Jak lekki staje się Twój krzyż gdy nosisz go dla bliźniego? A jak lekki staje się, kiedy zaprosisz do tego niesienia Jezusa?
Święty Franciszku, który z radością przyjmowałeś przeciwności i każdy trud przeżywałeś jako służbę Bogu i ludziom, ucz nas podejmować nasze codzienne krzyże z miłością. Wypraszaj nam łaskę zapraszania Jezusa do każdego ciężaru, który niesiemy, aby nasze krzyże stawały się lżejsze dzięki Jego obecności. Amen.
III. Pan Jezus po raz pierwszy upada pod krzyżem
Stań się na chwilę obserwatorem z tłumu. Widzisz jak Jezus pada pod krzyżem. Myślisz sobie, że musi to być coś naprawdę ciężkiego. Przecież dopiero co dostał go na ramiona, a już leży umęczony. Słyszysz huk drewna o ziemię, widzisz unoszący się nad ziemią kurz. Patrzysz na to jak na widowisko. Trochę ze współczuciem, trochę z podziwem, że Jezus się podnosi. Nie bierzesz udziału, tylko obserwujesz.
Ile razy patrzyłeś z boku na akcję wydarzeń? Ile razy byłeś tylko widzem, a nie uczestnikiem swojego życia? Niby coś się działo, ale tak naprawdę równie dobrze mogłoby ciebie tam nie być? Prawdziwego życia nie można obserwować. Trzeba je przeżyć.
Święty Franciszku, który odkryłeś prawdziwą wolność w pójściu za Chrystusem i nie zatrzymywałeś się na tym, co przemijające, ucz nas nie być jedynie widzami własnego życia i wiary. Pomóż nam odważnie podnosić się z naszych upadków. Amen
IV. Pan Jezus spotyka swoją Matkę
Stań się na chwilę Maryją. Czujesz głęboki ból w swoim sercu. Ból nieporównywalny z żadnym innym bólem. Patrzysz na swojego cierpiącego syna. Czujesz każdy jego upadek, przeżywasz każdy krok, próbujesz ulżyć mu choć trochę samą obecnością.
Ile razy patrzyłeś na cierpienie bliźnich z myślą: „jak dobrze, że to mnie nie dotyczy”, „to musi być straszne, ja bym nie zniósł takiego cierpienia”… a ile razy wziąłeś go za rękę i w milczeniu przyjąłeś trochę tego cierpienia na siebie… Ona która współcierpiała, niech będzie dla Ciebie najlepszym wzorem.
Święty Franciszku, który z miłością pochylałeś się nad każdym cierpiącym człowiekiem, ucz nas nie odwracać wzroku od bólu bliźnich. Pomóż nam, na wzór Maryi, trwać przy tych, którzy dźwigają ciężkie krzyże, ofiarując im obecność, dobroć i wsparcie. Wypraszaj nam serca wrażliwe, zdolne nie tylko dostrzegać cierpienie, ale także dzielić je z miłością. Amen.
V. Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Jezusowi
Stań się na chwilę Szymonem. Czujesz ciężar drewna na ramionach. Krople potu spływają Ci po czole. Wracałeś umęczony z pola, a tu jeszcze w spiekocie dnia karzą nieść Ci krzyż. Ach, gdybyś wiedział czyj krzyż teraz niesiesz! Wtedy to byłby dla ciebie zaszczyt. Wręcz z przyjemnością byś pomógł! Ale przecież nie wiedziałeś. Myślałeś, że to zwykły złoczyńca.
Ile razy byłeś przekonany, że gdybyś tylko wiedział, to mogłoby być inaczej. Wtedy włożyłbyś serce, wtedy dałbyś z siebie wszystko. Gdyby Ci tylko ktoś powiedział, że każda chwila twojego życia ma sens…
Święty Franciszku, który potrafiłeś dostrzec Chrystusa w każdym człowieku i z miłością przyjmowałeś krzyże codziennego życia, ucz nas służyć nawet wtedy, gdy nie rozumiemy sensu powierzonych nam zadań. Pomóż nam pamiętać, że każda chwila, każdy trud i każda pomoc okazana bliźniemu mają wartość w oczach Boga. Amen.
VI. Weronika ociera twarz Jezusowi
Stań się na chwilę Weroniką. Bierzesz do ręki chustę i próbujesz przedrzeć się przez tłum. Zadanie nie jest proste, bo jesteś drobną dziewczyną, a tłum jest silny. Patrzysz na strażników, którzy w każdej chwili mogą powstrzymać cię w twojej drodze. Boisz się, kiedy próbujesz wyjść przed szereg. Widzisz jednak w końcu Jezusa, który idzie umęczony. Twój cel jest już bardzo blisko. Teraz masz dwa razy więcej sił i spokojnie przedostajesz się na drugą stronę. Podchodzisz do Jezusa i nagroda Cię nie omija.
Ile razy próbujesz sam walczyć ze światem? Ile razy taka walka kończy się porażką, zdeptaniem przez tłum? Ile razy czerpiesz w tej walce z Chrystusa? Idź jak Weronika w stronę Jezusa i zobacz jak Bóg sam prowadzi cię do siebie.
Święty Franciszku, który potrafiłeś z odwagą przekraczać własny lęk i z miłością pochylałeś się nad odrzuconymi oraz cierpiącymi, ucz nas iść w stronę Chrystusa mimo przeciwności i opinii tłumu. Wypraszaj nam serce podobne do serca Weroniki, gotowe do odważnych gestów miłości, które prowadzą nas jeszcze bliżej Boga. Amen.
VII. Pan Jezus po raz drugi upada pod krzyżem
Stań się na chwilę strażnikiem prowadzącym Jezusa. Widzisz jak Jezus upada zaraz obok Ciebie. Ogarnia Cię złość. To ma być Król Żydowski? Syn Boży? Leży teraz bezradnie pod krzyżem i znowu muszę mu pomagać z podniesieniem się. To ma być odkupienie, które nam głosił? Ile z tego wszystkiego zostało?
Ile razy wydawało ci się, że Bóg Cię opuścił? Niby jest Panem Wszechświata, a znowu musisz sobie radzić sam. Ile razy ze złością patrzyłeś na piętrzące się problemy dnia codziennego? Znowu upadek, znowu nie wyszło, znowu i znowu… Spójrz jeszcze raz na leżącego pod krzyżem Jezusa. To on pod ciężarem krzyża bierze na siebie wszystkie twoje życiowe zmagania.
Święty Franciszku, który bezgranicznie ufałeś Chrystusowi nawet w chwilach cierpienia i niezrozumienia, ucz nas dostrzegać obecność Boga pośród naszych upadków i codziennych zmagań. Pomóż nam nie ulegać zniechęceniu, gdy wszystko wydaje się iść nie tak. Wypraszaj nam łaskę wytrwałości, abyśmy w każdym trudzie odnajdywali Jezusa. Amen.
VIII. Jezus spotyka płaczące niewiasty
Stań się na chwilę niewiastą na drodze. Widzisz cierpiącego Jezusa. W swój kobiecy sposób wyrażasz swoje współczucie – zalewasz się łzami. Ubolewasz nad niesprawiedliwością na świecie. Pytasz dlaczego Bóg pozwala na tyle cierpienia. Patrzysz z wyrzutem na żołnierzy prowadzących Jezusa.
I nagle On podchodzi i mówi ci „lepiej płacz nad sobą i twoimi dziećmi”…
Ile razy narzekałeś na otaczający cię świat? Ile razy szukałeś winnych? Ile razy zapominałeś, że to od siebie powinieneś zacząć?
Święty Franciszku, który nie zatrzymywałeś się na narzekaniu nad złem świata, lecz zaczynałeś przemianę od własnego serca, ucz nas szczerego nawrócenia i odpowiedzialności za nasze życie. Pomóż nam dostrzegać własne słabości, zanim osądzimy innych. Wypraszaj nam łaskę takiego życia, abyśmy przez nasze czyny przybliżali innych do Boga. Amen.
IX. Pan Jezus po raz trzeci upada pod krzyżem
Stań się na chwilę Jezusem upadającym pod krzyżem. Czujesz jak opadasz z sił, jak masz już dość tej udręki. Leżysz przez chwilę i myślisz sobie: „nie mam siły, nie wstanę już”. Jako człowiek nie masz ani odrobiny energii, która pozwoliłaby ci się podnieść… ale jako Bóg nadludzkim wysiłkiem wstajesz, by iść dalej.
Ile razy leżałeś po swoim upadku, nie wierząc, że możesz powstać? Ile razy liczyłeś tylko swoje ludzkie siły i okazywało się, że nie masz szans? Zobacz, że w tobie mieszka Bóg. To On swoją Boską ręką podnosi cię z upadku.
Święty Franciszku, który z pokorą powstawałeś po własnych słabościach i całkowicie ufałeś mocy Boga, ucz nas nie poddawać się po naszych upadkach. Pomóż nam pamiętać, że nasze siły są ograniczone, lecz dla Boga nie ma nic niemożliwego. Amen.
X. Jezus z szat obnażony
Stań się na chwilę oprawcą Jezusa. Wydajesz rozkaz odarcia go z jedynej rzeczy, która mu pozostała – z szat, które miał na sobie. Poczuj jak twoje serce wypełnia pycha i żądza władzy. Teraz się okaże kto jest prawdziwym władcą. Nareszcie możesz wszystko. Bóg jednak stoi zupełnie nie odarty z godności. Wie po co tam stoi, ma misję do wykonania i żaden człowiek nie może mu już nic odebrać.
Ile razy odzierałeś ludzi wokół siebie z dobrego zdania, z prawdy, z szacunku? Ile razy czułeś, że ty możesz wszystko, że jesteś lepszy? Ile razy patrzyłeś z góry na swojego brata? A ile razy stałeś po tej drugiej stronie odpłacając się swojemu nieprzyjacielowi tym samym ze zdwojoną siłą? Jezus uczy pokory. To jedna z najtrudniejszych lekcji.
Święty Franciszku, który wyrzekłeś się ziemskich zaszczytów i całą swoją godność odnalazłeś w byciu dzieckiem Boga, ucz nas prawdziwej pokory serca. Chroń nas przed pychą, pogardą i wynoszeniem się ponad innych, abyśmy nikogo nie odzierali z szacunku, dobrego imienia i miłości. Amen.
XI. Jezus przybity do krzyża
Stań się na chwilę żołnierzem, przybijającym Jezusa do krzyża. Słyszysz miarowe uderzenia młota, który trzymasz w ręku. Widzisz ręce Jezusa, które jeszcze niedawno uzdrawiające chorych, teraz przybijane są do krzyża. Przecież nie robisz tego z własnej woli. Kazali ci. Taka praca. Lepsza przecież niż żadna, masz rodzinę do wyżywienia, to nie twoja odpowiedzialność. Jesteś tylko narzędziem w rękach tych co decydują.
Ile razy uśmierciłeś już Jezusa stwierdzeniem „to nie ode mnie zależy”? Czyim narzędziem jesteś na tym świecie – człowieka czy Boga? Czy bierzesz odpowiedzialność za to co robisz? To o tobie Bóg zaraz powie z krzyża: „Przepuść im, bo nie wiedzą co czynią!”.
Święty Franciszku, który całym sercem pragnąłeś upodobnić się do ukrzyżowanego Chrystusa i przyjąłeś na swoim ciele znaki Jego Męki, ucz nas brać odpowiedzialność za nasze czyny. Pomóż nam nie zasłaniać się słowami „to nie ode mnie zależy”, lecz odważnie stawać po stronie dobra i prawdy. Amen.
XII. Jezus umiera na krzyżu
Stań się na chwilę św. Janem stojącym pod krzyżem. Spoglądasz w górę jak umiera twój nauczyciel. Wszyscy inni uciekli, tylko Maryja patrzy razem z tobą. W obliczu śmierci wszystko staje się nieważne. Patrząc na umierającego Boga możesz mieć w sercu tylko albo bezgraniczny lęk albo bezgraniczny spokój… Jezus nie musiał wierzyć. On wiedział, że to nie koniec.
Ile razy przejmował cię lęk? Ile razy nie potrafiłeś zaufać, że Bóg naprawdę wybrał dla Ciebie dobrą drogę? Stań pod krzyżem i zobacz, jak Jezus patrzy ze spokojem. Nie daj szatanowi szans na zasianie strachu w twoim sercu.
Święty Franciszku, który całkowicie zaufałeś Bogu i potrafiłeś zachować pokój serca pośród cierpienia, niezrozumienia i przeciwności, ucz nas trwać wiernie przy Chrystusie jak święty Jan pod krzyżem. Pomóż nam przezwyciężać lęk i z ufnością przyjmować wolę Ojca, nawet wtedy, gdy nie rozumiemy Jego planów. Wypraszaj nam łaskę życia w nadziei płynącej z krzyża. Amen.
XIII. Jezus zdjęty z krzyża
Stań się na chwilę Maryją, która bierze w ramionach martwe ciało swojego syna. Twoje serce znowu przeszywa miecz boleści. Wtedy jeszcze nie wiesz co będzie dalej. Możesz tylko wierzyć, zaufać. Mieć nadzieję, że wszystko co zostało napisane i powiedziane stanie się rzeczywistością.
Ile razy nie ufałeś swojemu sercu, ale temu co widzą twoje oczy? Ile razy zwiodła Cię ludzka wizja dobra, prawdy, sprawiedliwości? Ile razy nie potrafiłeś wyrwać się z ziemskiego pojmowania świata? Weź na swoje ręce martwe ciało Jezusa i zobacz w nim całą pełnię Bożego planu. Tak doskonałego, że nie mieści się w ludzkich ramach.
Święty Franciszku, który z wielką czcią i miłością klękałeś przed tajemnicą Eucharystii, ucz nas dostrzegać Boże działanie także wtedy, gdy nasze oczy widzą jedynie cierpienie, stratę i śmierć.. Wypraszaj nam łaskę głębokiej wiary, abyśmy w Eucharystii odnajdywali źródło życia wiecznego
i pełnię Bożego planu zbawienia. Amen.
XIV. Jezus złożony do grobu
Stań się na chwilę częścią tego grobu – jednym z kamieni jego wnętrza. Czujesz się dumny, że możesz dać schronienie Bożemu Ciału. Dajesz z siebie wszystko, aby mógł w tym miejscu spoczywać w spokoju. Jesteś tylko kamieniem i wiele dać nie możesz, ale całym sobą starasz się wypełniać Bożą przestrzeń.
Ile razy wydawało ci się, że masz za mało, żeby się dzielić? Gromadziłeś wszystko w swoim przepastnym spichlerzu z lękiem o to, czy jutro nie będzie ci potrzebne. Ile razy mówiłeś, że jakbyś miał więcej, to byś się dzielił? Spróbuj być jak ten kamień. Nie mając nic, dawać tyle co masz całym sobą.
Święty Franciszku, który całym swoim życiem uczyłeś, że prawdziwe bogactwo polega na dawaniu siebie Bogu i ludziom, naucz nas dzielić się tym, co posiadamy, nawet jeśli wydaje się to małe i niewystarczające. Wypraszaj nam łaskę, abyśmy byli dobrzy jak chleb, który dla wszystkich leży na stole, z którego każdy może ukroić sobie kęs i nakarmić się, jeśli jest głodny. Amen.
Zakończenie
Panie Jezu Chryste, dziękujemy Ci za dar wspólnego przeżycia tej Drogi Krzyżowej.
Ty pokazałeś nam, że prawdziwa miłość potrafi oddać wszystko. Nauczyłeś nas, że po każdym upadku można powstać, że po cierpieniu przychodzi nadzieja, a po krzyżu zmartwychwstanie. Spraw, abyśmy nie pozostawili tych rozważań na tej drodze, ale zabrali je do naszych domów, rodzin, miejsc pracy i codziennych obowiązków.
Święty Franciszku, wierny naśladowco Chrystusa, wypraszaj nam serce pokorne, odważne i pełne miłości.
Naucz nas być dobrymi jak chleb, dostrzegać Jezusa w drugim człowieku oraz nieść pomoc wszystkim, których Bóg postawi na naszej drodze.
Panie, spraw, abyśmy po przejściu ziemskich dróg doszli kiedyś do chwały zmartwychwstania i spotkali się z Tobą w domu Ojca.
Który żyjesz i królujesz na wieki wieków.
Amen.